Rycerze  Kolumba  w  Polsce
Blog > Komentarze do wpisu
Anilana
Drugiej takiej dzidzi to chłopaki z dzielnicy chyba nigdy na wzrok nie brali. Ewa jest wysoka, giętka, ma czarne włosy, lubi anilanę. Kiedy ten anioł ubierze się w swoją ulubioną żółtą albo bordową sukienkę, to chłopakom na murku aż winiacze w przełykach stają.

Ewa  zrób  fajkę ! Gnojaki  pieprzone. Ewie  marzy  się  chłopak  w  czarnych  spodniach  na  kant  grzanych  z  ładnym  samochodem, lubiący  czytać  poezję. Ewa  sama  nieśmiało  pisze  wiersze, ale  nikomu, nawet  ukochanej  matuli, tej poczciwej  gadatlicy, żadnego  z  nich  nie  pokazała. Sama  lubi  najbardziej  ten  o  aniołach  i  spacerze  po  parku. Ewa  wie, że  jest  lepsza  od  tych  dziewuch, z  którymi  chodzi  co  piątek  na  dyski  i  to  nie  tylko  to, że  jest  ładniejsza, ma  zgrabniejsze  nogi  i  w  ogóle, te  koleżanki  to  nic  się  na  poezji  nie  znają, są  takie  proste, że  aż  się  chce  czasami  Ewie  śmiać. Te  buraki  co  piją  wino  na  murku  to  będą  ich  mężowie, będą  je  bić  po  mordach  i  od  szmat  wyzywać. Ewa  dobrze  wie, że  jest  fajna, bo  się  wszystkim  chłopakom  podoba, jest  mądra  i  romantyczna, jest  krawcową  i  zna  się  na  swojej  robocie, a  wiadomo  dobra  krawcowa  to  sobie  zawsze  w  życiu  poradzi.

 

Tak  naprawdę  to  Ewa  też  była  kiedyś  trochę  głupia  i  kręciła  z  siwym  Tomkiem - jednym  z  tych  obdartusów. Jak  ją  te  bydlę  do  ściany  na  dysce  przypierało, to  aż  jej  dech  stawał, a  jak  u  Tomka  była  wolna  chata, to  na  dżampach  takie  rzeczy  się  działy, że  do  dzisiaj  Ewa  się  wstydzi, że  była  taka  głupia.

 

Dzisiaj  w  anilanę  spowita  spaceruje  boska  Ewa  zabłoconymi  ciemnymi  uliczkami. Skręca  najpierw  w  lewo, po  chwili  w  prawo, jakie  krótkie  są  te  ulice - myśli  ze  wstrętem, idzie  zamyślona  i  nagle  ktoś  z  bramy  wypada, to  znowu  ten  gruby  Roman. Już  ją  dopadł  przed  skrętem  i   już  ją  miętosi  pijaczyna  a  ta  mu  niespodziewanie  buch  po  oczach  gazem, który  przedwczoraj  kupiła  na  rynku. Gruby  Roman  pada  i  jęczy  i  klnie  na  Ewę, od  kurew  wyzywa.

 

Ewa  idzie  dalej, już  jej  ten  gnój  romantyczny  wieczór  rozmontował. Znowu  będzie  musiała  po  powrocie  do  domu  wyprasować  sukienkę, tak  ją  ten  pijak  zdążył  wygnieść. Jakże  ona  nienawidzi  tej  swojej  dzielnicy, tu  nikt  porządny  nie  mieszka.  Czasami, to  nawet  myśli, że  anilana  jest  jej  jedyną  przyjaciółką, bo  matuli, a  tym  bardziej  głupim  koleżankom  to  wierzyć  za  nic  nie  może, więc  wieczorami, gdy  jest  szczególnie  smutna, wyjmuje  z  szafy  którąś  ze  swoich  sukienek  i  kładzie  ją  na  pościeli  i  tuli  się  do  niej  i  opowiada  jej  o  swoich  smutkach  i  o  tym  jakie  to  one  będą  w   przyszłości  szczęśliwe, gdy  jej, boskiej  Ewie  uda  się  w  końcu  zakręcić  koło  wymarzonego  bogatego  romantyka. Ewa  wie, że  anilana  ją  dobrze  rozumie, jej  jednej  może  zaufać.

 

 

 

Poznań, 1996  rok

niedziela, 21 marca 2010, balogwitek

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2010/03/27 14:29:11
to ci anilanowo - dżampowa, no i oczywiście romantyczna Ewunia ... :)
-
2010/03/27 17:16:38
dzisiaj dużo takich romantyczek - blacharek i tipsiarek ...